
Tarnica – w drodze na szczyt
Tarnica to najwyższy szczyt polskich Bieszczad mierzący 1346 m n.p.m. i wchodzący w skład Korony Gór Polski. Nazwa góry wywodzi się z języka rumuńskiego i oznacza „siodło” lub „przełęcz” (tarnita). Jak głosi legenda, pierwotnie termin ten odnosił się tylko do przełęczy pod Tarnicą, oddzielającą szczyt od masywu Szerokiego Wierchu. Jednak z upływem czasu objął również samo wzniesienie, które widziane z Wołosatego przypomina kształtem siodło.
Rozkład szlaków umożliwia zdobycia Tarnicy z kilku stron – ja opiszę wejście czerwonym szlakiem z Ustrzyk Górnych. Dojście na szczyt tą drogą zajmie nam ok. 3 h 15 min. (dystans do pokonania to 8,2 km). Jest to jedna z najbardziej widokowych tras w Bieszczadach. Na szlaku nie ma schronisk, tak więc trzeba zabrać ze sobą prowiant i napoje.

Zmotoryzowani turyści mogą zostawić auto na jednym z kilku parkingów znajdujących obok wejścia do Bieszczadzkiego Parku Narodowego (uwaga: parkingi są płatne). Przy wejściu na teren Parku trzeba kupić bilet (kasa mieści się w drewnianym kiosku).
Trasa na Tarnicę jest fragmentem Głównego Szlaku Bieszczadzkiego im. Kazimierza Sosnowskiego. Wędrówkę rozpoczynamy spokojną ścieżką, która przecina potok Terebowiec, wpada w bukowy las, a następnie przechodzi stopniowo z terenu płaskiego w długie podejście. Co jakiś czas leśna droga ustępuje miejsca drewnianym schodom lub platformom. Po ok. godzinie wędrówki, znajdziemy się na małej polance z deszczochronem oraz drewnianymi ławkami i stołami. Jest to dobra baza, żeby odpocząć przed dalszą drogą i zjeść co nieco. Z polanki na szczyt Tarnicy jest ok. 2 h 10 min. drogi. Kiedy już napełnimy żołądki i zbierzemy siły, ruszamy dalej ścieżką w las.



Wciąż pnąc się w górę, z lasu wyjdziemy na północno-zachodni kraniec połoniny, tzw. Kińczyk i przyjdzie się nam zmierzyć ze stromym podejściem na wierzchowinę Szerokiego Wierchu. Szeroki Wierch to rozległy grzbiet na zachód od Tarnicy, składający się z czterech wierzchołków o wysokościach: 1240, 1268, 1294 i 1315 m n.p.m. Ten ostatni i jednocześnie najwyższy punkt Szerokiego Wierchu to Tarniczka. Jeszcze w okresie międzywojennym na połoninach m.in. Szerokiego Wierchu wypasano bydło, głównie woły gospodarcze – najwyższa część gniazda Tarnicy należała do wsi Wołosate.

Wracamy do naszej wycieczki. Idziemy dalej w górę, jednak przepiękny widok na Połoninę Caryńską i Rawki od północnego zachodu zmusi nas do niejednego postoju i sięgnięcia po aparat fotograficzny. Nie inaczej jest po dotarciu na Szeroki Wierch.


Wędrując grzbietem Szerokiego Wierchu docieramy na Tarniczkę. Rozpościera się stąd fantastyczny widok na najwyższe szczyty Bieszczad: Tarnicę, Krzemień, Bukowe Berdo i Halicz. U podnóża Tarniczki leży przełęcz Krygowskiego (zwana również Przełęczą pod Tarnicą), w której krzyżują się szlaki turystyczne. Jest to dobre miejsce, by chwilkę odpocząć przed ostatnim etapem wędrówki: zdobyciem Tarnicy.
Z przełęczy Krygowskiego na szczyt wiedzie żółty szlak – czas przejścia to 15 min.


Nic tak nie cieszy jak smak zwycięstwa i satysfakcji, gdy zdobędzie się szczyt! Widok z Tarnicy w pełni wynagradza trudy wędrówki. Od strony północno-zachodniej rozciągają się wszystkie pasma połoninne polskich Bieszczad. Na południowym wschodzie widać góry Ukrainy: Połoninę Równą i Ostrą Horę, a na lewo od nich najwyższy szczyt całych Bieszczad – Pikuj (1409 m n.p.m.).

Na szczycie Tarnicy wznosi się potężny metalowy krzyż, który został postawiony w roku 2000, aby upamiętnić ks. Karola Wojtyłę i jego wejście na Tarnicę w roku 1953 (jest to już trzeci krzyż w tym miejscu – wcześniejsze ustawiono w 1978 r. i 1987 r.).

I na koniec jeszcze jedna ważna rzecz, o której trzeba pamiętać w Bieszczadach – wychodząc w góry, należy być przygotowanym na bliskie spotkania z pewnymi nieproszonymi jegomościami…
Bieszczadzkie strachy
(…) Istnieją wszakże strachy prawdziwe, przed którymi żadne zaklęcia ani nawet żegnanie się znakiem krzyża świętego nie pomaga. Wszystkie one pochodzą z nieprawego łoża biesa Chryszczatego i wodnicy Sianki. (…) Na bieszczadzkich szczytach możecie spotkać Berdniki. Podobne są całkiem do strachów na wróble. Na głowie mają kapelusze i gęby rozdziawione. Berdniki, kiedy jeszcze były w wieku dziecięcym strasznie wrzeszczały i bies Chryszczaty gęby im kazał pozaszywać i tak już zostało. Od tego czasu są one nieme i strasząc ludzi gesty jedynie nieprzyzwoite czynią. Tylko sobie widomymi sposobami drażnią pioruny, które uderzają w granie. Turyści, którzy natenczas są na szlakach górskich, przerażeni w dół zbiegają w obawie o swoje życie. (…)
Andrzej Potocki, Księga legend i opowieści bieszczadzkich, Bosz 1998
*Źródło: bdpn.pl